- Natsu ? - przechyliłam teatralne głowę na bok aby przypomnieć sobie skąd kojarzę to imię.
- jak słodko ! -krzyknęła Wendy.
- he?
- no wiesz tak słodko wyglądałaś jak przechyliłaś tą głowę na bok , a mówią mi że to ja jestem słodka.
- hę?! Wendy ! Przecież jesteś słodka ! A ja z pewnością nie jestem bardziej od ciebie !
Dziewczynka zarumieniła sie. Puki nie zna mojej ciemnej strony moge jej sie wydawać słodka , ale jak ją pozna…czy nadal bedzię dla mnie taka miła ? A Mira ? Lisanna?
- w każdym razie musisz poznać Natsu ! Jest smoczym zabójcą tak jak ja !- uśmiechnęła się.
To i tak nie gorsze od tego kim ja jestem . W mojej gildi większości członków wiedziała z jakiego rodu jestem , a mimo to sie ode mnie nie odsunęli. Może dlatego że dowiedziałam sie tej strasznego prawdy dopiero półtora roku temu a od dzieciństwa byliśmy przyjaciółmi i wiedzieli ze nie mam złych intencji ? Ale jak bedzie tutaj ? Napewno o tym słyszeli ale niewiedzą kim jest ten potwór .
JESTEM ZABÓJCĄ SMOCZYCH ZABÓJCÓW .
Na samą tą myśl posmutniałam . Mój stary mistrz wyznał mi iż znalazł mnie w lesie, raczej na pustkowiu bo lasu już tam nie było, spaliłam go . Po tym wyznaniu pokazał mi w kryształowej kuli moją przeszłość . I to jak mnie znalazł .
"Czułem zapach spalenizny wszystko było szarawe . Wszędzie był popiół i resztki po lesie, który dzień wcześniej jeszcze tu stał . Ale nie to było najstraszniejsze tylko ogromne przerażające smoki. A pośród nich mała dziewczynka nie było widać jej twarzy ponieważ jej czarne włosy powiewały na wietrze i zasłaniały jej twarzyczkę. Chciałem jej pomóc oczywiescie wiedziałem jak to może sie skończyć, ale w ostatniej chwili gdy miałem juz wyjśc zza skały twarz dziewczynki sie odsłoniła. Uśmiechała się to był przerażający uśmiech. A jej oczy są fioletowe ! Wylatują z nich iskry. Nagle rozległ sie słodki śmiech dziewczynki. Usłyszałem jak wymawia te przerażające słowa . Podchodzi do jednego ze smoków i przytula sie do jego pyska i mówi tak żeby wszystkie je usłyszały .
-ci zabójcy juz wam nie grożą,zabije każdego kto was jeszcze spróbuje tknąć .
Odwróciła sie i uniosła sie z nimi w powietrze . To ona zniszczyła ten las i pozabijała ...kogo ? Nagle już wszystko było jasne . Smoki. Te słowa . Zabiła SMOCZYCH ZABÓJCÓW.
Przerażony spojrzałem na oddalające sie dziecko . Ktoś powinien sie nią zając pomimo tego ze była wstanie dokonać takich czynów , to jest dziecko .
Rok po tym wydarzeniu trenowałem w górach aby stać sie silniejszym . W jednej. Jaskiń zobaczyłem śpiące dziecko . Dziewczynkę . To była ona . ZABÓJCZYNI ZABÓJCÓW SMOKÓW. Była cała we krwi ale jak sie spodziewałem nie była zraniona . To była krew jej ofiar . Gdy sie obudziła przetarła swoje fioletowe oczka i zmęczona wyprostowała rączki . Gdy mnie zobaczyła przechyliła główkę na bok .
- Aleś ty słodka !
Dziewczynka uśmiechneła sie .
- D-dziękuje . Gdzie ja jestem ?
I tak właśnie zyskałem swoją towarzyszki od tamtej pory była dla mnie jak córka . "
Gdy to wszystko zobaczyłam , wybuchłam płaczem i nie wychodziłam z domu, ale w końcu mistrz po mnie przyszedł i wyjaśnił mi że takie siedzenie i chowanie się przed światem jest bezcelowe .
-Mei-san!-Wendy wymachiwała mi ręką przed twarzą.
-och , przepraszam zamyśliłam sie.-wyszeptałam . Samo myślenie o tamtym dniu powoduje że chce mi sie płakać i najgorsze było to że jeszcze widziałam te obrazy to było dla mnie za wiele . Nie wystarczyłyby same słowa?
-wszystko dobrze ?-zapytała widocznie szczerze zmartwiona.
-ni…to znaczy tak .-pokiwałam głową zbyt energicznie .
-Natsu!
Dziewczynka podbiegła do chłopaka o różowych, rozczochranych, włosach, jego szyje zdobi biały szalik, wyglądem przypominający łuski, poza tym jest ubrany w czarną kamizelkę ze złotą obwódką, białe spodnie do kolan, materiał tego samego koloru co kamizelka spięty paskiem wokół bioder.
-siemka, Wendy,co tam?
Rozesmiał się.
-mamy nową członkinie ! Mei!
Natsu odwrócił sie w moją stronę. Jego usmiech zniknął. Podszedł do mnie . Chwycił kosmyk moich włosów i przysunął go do swojego nosa .
Spojrzał mi w oczy .
- Smok.
Znieruchomiałam.
-pachniesz jak smok .-rozesmiał sie.
Spósciłam wzrok . Zawsze tak pachnę.
- dziękuje .- rozesmiałam sie, aby rozładować napięcie . Dopiero teraz zauważyłam iż cała gildia ucichła . Przez dziesięć sekund w milczeniu patrzeliśmy sobie w oczy . W końcu chłopak znów sie rozesmiał . - gomen.- podrapał sie po głowie nadal sie śmiejąc .- jestem Natsu a to Happy!-śmieje sie jeszcze głośniej i wskazuje najpierw na siebie a później na latającego obok niego niebieskiego kotka.
- Mei . -odpowiadam z uśmiechem, lekko podenerwowana wcześniejszą sytuacją.
-wiem .-wyszczerzył sie .- mistrz mówił że przyjdzie do nas ktoś silny. Jestes silna prawda ?!
- czy ja wiem …- skłamałam doskonale znałam moją siłe .
- ale się napaliłem! Walczmy !
- wybacz nasz Natsu ma lekkiego świra na tym punkcie . - odezwał sie ktoś silnym głosem .
Odwróciłam sie i zobaczyłam Tytanie . Erza Scarlett . Słyszałam o niej jak każdy ,silna królowa wróżek o długich, szkarłatnych włosach i brązowych oczach, ubrana w zbroje . Najsilniejsza kobieta w fairy tail, przynajmniej tak mówią, ale czy by ze mną wygrała? Napewno nie ,nikt by nie wygrał z takim potworem . Ale z jednej strony nieżałuje obrony Smoków czuje do nich miłość…w końcu z tych obrazów wynikało że za wszelką cenę chciałam je chronić i to nigdy sie nie zmieniło zawsze interesowało mnie dlaczego żadnego nigdy nie widziałam ,ale jak sie później okazało, widziałam.
-w porządku.-usmiechnełam sie lekko.-musisz mi wybaczyć ale muszę znaleść mieszkanie .
-pomogę ci ! - zawołał Natsu .
-nie trzeba .-machnęłam ręką. Wybiegłam z gildi . Muszę znaleść mieszkanie ,kupić meble, jedzenie i jakieś nowe ubrania.
W końcu znalazłam odpowiednie mieszkanie dla siebie, nie było daleko od gildi więc to była jedna z jego zalet . Po za tym jest całkiem duże.
Rozejrzałam sie po pustej sypialni i w mgnieniu oka , pojawiły sie moje stare rzeczy z poprzedniego mieszkania. Muszę jeszcze cos dokupić . Wyszłam z mieszkania mając nadzieje że nie natknę się na właścicielkę która niestety jest straszną gadułą. Na szczeście udało mi sie wymknąć.
Gdy dodatkowe meble zostały kupione . Przenioslam je do mojego pokoju oczywiście używając magi tak jak zrobiłam to wcześniej ze starymi . Ruszyłam w stronę marketu i z niechęcią zaczełam wrzócac do koszyka produkty. Gdy wyszłam z marketu , na niebie było juz ciemno . Spojrzałam na zegarek . W pół do dziesiątej . Szlak pewnie wszystkie sklepy z odzieżą są już pozamekane. No może nie wszystkie ale i tak nie mam ochoty tego sprawdzać i lepiej tam iść jak wszystko bedzie otwarte . Przełożyłam mój dalszy ciąg zakupów na jutro.
Wróciłam do mieszkania i od razu wzięłam kąpiel po czym poszłam spać.
Tym czasem w gildi …
- coś mi tu nie pasuje .- powiedział Natsu .
- em... to że Lucy nie ma w gildi ?-zapytał Happy .
- to tez ale to wciąż nie to .- chłopak spojrzał w stronę baru .
- No jasne ! Nie biłem się dziś z Greyem . - chłopak odrazu podbiegł do maga .
- co jest gołodupcu ?
- spadaj, płomyczku . -odezwał sie zamyślony.
- nie nazywaj mnie tak !
Natsu jeszcze nigdy nie widział żeby Grey był odporny na jego docinki .
- ej Grey nie mów mi że teraz myślisz?! - zaśmiał się chłopaka .
- daj mi spokój . Jutro sie z tobą pobawię, płomyczku . - coś ty powiedział?!
Grey w końcu wstał ze stołu, a Natsu był juz gotów do kolejnej bójki gdy Grey go minął.
- do jutra wszystkim !-rzucił .
Natsu odwrócił sie z niedowierzaniem .
Następnego dnia u Mei .
Otworzyłam oczy po czym szybko je zamknęłam gdy poraziły mnie promienie wschodzącego słońca. W końcu wstałam i leniwie ruszyłam w stronę łazienki . Po dwudziestu sześciu minutach wyszłam z niej całkowicie odświeżona i rozbudzona . Ubrałam sie w ciemne dżinsy i fiołkową bluzke na naramkach na to nałożyłam płaszcz który sięga mi do kolan .
Chwyciłam jabłko i w pośpiechu zamknełam drzwi od mieszkania . Minelam właścicielkę .
- witaj , gdzie ci tak spieszno o siódmej rano ? Jak ja byłam młoda biegłam na spotkania z ukochanym to była milosc zakazana on należał do bogatej rodziny a ja byłam zwykłą…
Nie usłyszałam dalszego ciagu opowieści ponieważ juz byłam na zewnątrz .
Gdy wbieglam do gildi zauważyłam ze niema tam zbyt wiele osób no tak jest za wcześnie co oznacza że bedzie tu trochę spokoju . Podeszłam do Miry, która już obsługiwała członków gildi.
-och , witaj Mei-san .-usmiechneła sie .-widzę że jesteś porannym ptaszkiem. Cos ci podać?
-poproszę mojito.-zdecydowałam sie na drinka.
-juz sie robi .
Oparłam sie o blat . Mira postawiła przedemną drinka a ja odrazu łabczywie wypiłam pierwszy łyk. Poczułam lekkie pieczenia w gardle . Mięta i limonka mają intensywny smak . Zwykle nie przepadam za drinkami ale jak mam juz jakis wypić to jest to najczęściej właśnie mojito .
-dobry wybór .- usłyszałam śmiech dochodzący od dziewczyny o długich brązowych włosach . Ubrana była w brązowe trzy-czwarte spodenki i niebieski stanik ! Jezu czy ona zdaje sobie sprawę że jest w samym staniku?! Nie to bardziej wyglada na górę od stroju kąpielowego. Dziewczyna w jednej ręce trzymała wielkie piwo .
- hm ?
- mojito .- wskazała wolną ręką drinka . -masz dobry gust do alkoholi.
-dzięki ,ale nie pije za dużo.
- nie martw się, niedługo to się zmieni. - śmieje sie .- Jetsem Cana posługuję się magią kart .
- Mei Cross miło mi cię poznać .-rozesmiałam sie.
- och , Lucy ! Wróciłaś!- krzykneła Mira .
Odwrócilam sie i zobaczyłam blondynke o brązowych oczach. Blond włosy związała w dwa kucyki,ubrana jest w niebieską bluzkę odsłaniającą brzuch, krótką, granatową spódniczkę tego samego koloru ma kurtkę i zakolanówki.
- tak ,wróciłam wczoraj o drugiej .-ziewnęła .
-och , przepraszam .- Mira spojrzała na mnie . - to jest Mei , Mei to jest Lucy . Lucy była u swoich rodziców na cmentarzu , niestety jej rodzice już nie żyją jej ojciec umarł w zeszłym roku a matka gdy Lucy była mała.- opowiedziała Mira ze smutkiem . Spojrzałam na blondynkę która sie do mnie usmiechneła .
- milo mi poznać Mei-san ! Jestem magiem gwiezdnych duchów .
- serio ? Kocham gwiezdnej duchy ! - odparłam zachwycona po czym dodałam nieśmiało .- mogłabys jakiego przywołąc ? Oczywiście nie musisz…
-pewnie !- wyjęła pierwszy klucz który wpadł jej w ręce .
Zza złocistego blasku pojawił się gwiezdnych duch w postaci człowieka . Ma na sobie czarny garnitur z krawatem i okulary przeciw słoneczne. Ma charakterystyczne rude włosy .
- Luki ! - krzyknełam , niewiedząc skąd znam jego imie i czemu on mi sie z kądś kojarzy . Zasłoniłam usta ręką.
Luki spojrzał w moją stronę , otworzył szeroko oczy i rozchylił usta ze zdziwienia .
Co mnie zdziwiło po chwili wylądowałam w jego ramionach .
- M-Mei-san…-łamał mu sie głos.- myślałem że cię już nie zobaczę…
=========================== A więc tak powiem tylko że Luki i Mei mają bardzo ciekawą przeszłośc xDD nwm kiedy bedzie nastepny rozdział ponieważ jadę na obóz i wracam 10Lipca, a później prawdopodobnie pojadę do Włoch ale postaram się jak najszybciej napisac nastepny ;P Mam nadzieje że ktoś to czyta i że spodobał się ten rozdział bardziej od pierwszego . Trzeci mam już praktycznie napisany ale muszę sie pakowac i tak to bym musiała jeszcze błedy poprawiac xD 3 bedzie ciekawszy obiecuje <333